Jesteś tutaj:

14.06.2019

Black Magic II Gold

Minął dokładnie rok od momentu gdy stałam się posiadaczką tyczki firmy Browning Black Magic II Gold. W poprzednim sezonie wędkarskim nie miałam okazji zbyt wiele razy wybrać się nad wodę. Niestety praca i studia zaoczne uniemożliwiały mi spełniania moich zachcianek. Na podstawie kilku wypadów mogę jednak rzetelnie wyrazić swoją opinię. Zamierzam przedstawić Wam teraz mój punkt widzenia i być może podzielicie moje pozytywne odczucia.
Tyczka Black Magic II Gold to wędzisko, które charakteryzuję się lekkością i wytrzymałością . Jej waga na 11 m wynosi 760 g. Jak na tę półkę cenową ciężko o lepszy egzemplarz. Tyczkę zakupiłam w paku 12,5 m. W skład takiego zestawu wchodzi: body, dwuelementowy top do kubka, dodatkowy top 4/1 długości 5 m oraz pole protektor. Długość transportowa to 1,75. Spokojnie spakujecie ją w pokrowiec 1,8 m.
Powyższy “pack” można kupić już za niespełna 2500 zł.
Najczęściej odwiedzanym przeze mnie miejscem jest rzeka Wkra. Bliska lokalizacja, urokliwa natura i słodkowodny białoryb zachęca mnie do spędzania tam każdej wolnej chwili. Być może jest to tylko sentyment, lecz jeśli ktoś łowił na niej raz, zwłaszcza wiosną zakocha się w spokoju panującym nad nią. To właśnie tam zakupiona przeze mnie tyczka zdawała swoje pierwsze egzaminy.
Pierwszą rzeczą za którą cenię sobie to wędzisko to szybkość i sztywność. Szybka akcja szczytówki, a zarazem wszystkich elementów powoduje pewne i energiczne zacięcie. Jest to bardzo istotna cecha przy odławianiu drobnicy. Wykonana została w reżimie technologicznym obowiązującym przy produkcji topowej serii Xitan. To niezwykle wielki atut, gdyż mamy zaczerpnięte innowacje z wędki wartej kilkakrotnie więcej. Przyznaje się, że wędzisko przeszło wielką próbę, bo ją solidnie forsowałam. W wielu modelach tyczek ścierają się nadruki znajdujące się na ostatnich elementach.

Dzieje się to głównie w skutek niewyczyszczenia wędziska po łowieniu, a także niepoprawnego przechowywania go. Na moim egzemplarzu ciężko dostrzec jakiekolwiek rysy na blanku. Znajdująca się powłoka i włókna nano carbonowe chronią powierzchnię od lekkich otarć i chwilowego braku poszanowania. Zmorą wielu wędek są powycierane złącza, zwłaszcza w miejscach przyłączania topu. Element jest ciągle zdejmowany, łatwo o gromadzące się zabrudzenia. Mowa tu głownie o zanęcie. Podczas szybkościowego łowienia nikt nie przywiązuje uwagi by za każdym razem wytrzeć dłonie ze spożywki.

Resztki zostają na powierzchni i przy nakładaniu topu kaleczą złącza. Warto po łowieniu przetrzeć narażone na wytarcia elementy mikrofibrą i w wolnym czasie zabezpieczyć silikonem lub teflonem w sprayu. Jest to nie drogi patent, ale gwarantuje nam dłuższe o kilka lat “życie” wędki.
Ogromnym plusem Black Magic II Gold jest wąski dolnik. Nie ukrywam, że kierowałam się tym szczegółem przy zakupie. O wiele sprawniej operuje mi się smukłą tyczką. Łowiąc nią nie narzekam na nadwyrężone nadgarstki.
Dodatkowym atutem jest brak konieczności przycinania topów. Wszystkie topy do łowienia, włącznie z topem do kupka są tej samej długości oraz wyposażone są w teflony. Odchodzi nam problem z mierzeniem średnicy otworu na szczytówce i kupieniem odpowiedniej wkładki. Każdy z elementów posiada wskaźniki liniowości sekcji, są one wykonane estetycznie, wtapiają się w całą kompozycje wędki. Koncepcja jej jest zachowana w czarno żółtej kolorystyce. Charakterystyczny jelonek firmy Browning emanuje na końcowych sekcjach.
Warto wspomnieć kilka słów o pole protektor. Jest to dopałka zakończona z obu stron korkami czyszczącymi. Trzymając ją w ręku ma się wrażenie bardzo masywnej pałki o dość sporej wadze. Nic bardziej mylnego, waga to jej atut. Jest uniwersalna. Podpinając ją czy to do elementu na 9,5 m, 11 m czy 12,5 m dodaje całej tyczce niewiarygodnie dobrego wyważenia. Ja osobiście odczuwam różnice w operowaniu nią.
Nie jedna tyczka posiada przekłamanie w długości. Faktyczna miara wędziska Black Magic II Gold jest ponad 50 cm mniejsza. Jest to delikatna wada. Z tego powodu zakupiłam pack 12,5m by sprawdzał mi się jako rzeczywisty 11,5m, na zawodach liczy się każdy centymetr, nie zapominając tutaj jednak o regulaminowym maksimum.
Ostatnio Paweł, mój towarzysz w życiu wędkarskim oraz prywatnym zakupił rolki modelu Black Magic (FB 55 Competition S-Line Roller 55cm 45cm 80cm). Używaliśmy już ich w zestawieniu z tyczką opisywaną przeze mnie. Moje pierwsze wrażenie było pozytywne. Podstawa ich przypomina mi do złudzenia rolkę wykonaną przez inną firmę, z tą jednak różnicą, że Black Magic jest bardziej dopieszczona. Stabilna podstawa i miękka pianka EVA chroni tyczkę przed uszkodzeniami. Nie straszny jest jej żaden teren przez regulację czteronożnego stojaka. Do rolek przy zakupie dostaniemy torbę transportową. Poza tym idealnie komponuje się w wygląd mojej wędki. Teraz już wiem jaki będzie mój kolejny zakup. Bądź pożyczę je od Pawła na wieczne nie oddanie;)
Moja przygoda z wędkarstwem nabiera tępa, już nie mogę się doczekać skończenia studiów i wolnych weekendów. Dopiero poznaje świat nowinek technologicznych w wędkarstwie. Próbuję dobrać sprzęt do swojego wędkowania, który będzie dobrej jakości, a dodatkowo nie zrujnuje mojego budżetu. Na rynku istnieje wiele marek, każda z nich ma swoje perełki w oferowanej sprzedaży. Szukajcie ich i dzielcie się opiniami, wymieniajmy się spostrzeżeniami. Ja na tą chwilę swoją perełkę znalazłam i jest nią Black Magic II Gold.

Pozdrawiam Przyjaciół znad wody. Luiza Pyrzyńska :)